3:21

- To nieprawda! - Głos delikatnej blondynki potoczył się po sali.
- Ayanthe wzięła zbyt mocne leki przeciwbólowe i straciła nad sobą kontrolę! - Dziewczyna łupnęła ręką o blat, aż zahuczało.- Proszę się nie emocjonować, to nie jest targ. Czy oskarżona ma coś na swoją obronę? - Sędzia zwrócił swoją lekko pomarszczoną twarz w moją stronę. Jego oczy nie wyrażały żadnej emocji.
- Stanęłam w jej obronie... Ten mężczyzna ją zaatakował, a ja ją broniłam... - Głos łamał mi się w gardle. Opierałam się rękami o rant blatu, aby nie upaść na ziemię. Właśnie w tej chwili ktoś, kogo uważałam za najważniejszą osobę w moim życiu, wieloletnia przyjaciółka, zeznaje przeciwko mnie, kłamiąc jak z nut. Gorąca łza pociekła po moim policzku, zahaczając o kącik ust. 
- Zabiłaś go, bo miałaś jakieś zwidy! Przed nikim mnie nie broniłaś! - Poczerwieniała jak dorodne jabłko blondynka odgarnęła włosy z twarzy i podniosła nos wysoko.
- Nie wiedziałam, że miałam za przyjaciółkę morderczynię... A żebyś zgniła w ty.... - Kilkukrotne stuknięcie młotka sędziego, przerwało jej wypowiedź... 
~~~~~~~~~~
3:21 na zegarze.
Super. Znów nie mogę spać.
Poprawiłam poduszkę pod głową i przekręciłam się na drugi bok, wycierając palcem łzę. Dopiero po chwili spostrzegłam, iż na ziemi, koło mojego łóżka, siedzi Lucy.
- Ej, młoda... - Czułam na ramieniu dotyk jej ciepłej dłoni.
- Co tym razem? - Spytała, uśmiechając się lekko. W nocnym świetle jej bujne, rude loki zdawały się żyć własnym życiem.
- Wiesz, jak to jest... - Szepnęłam niepewnie - Gdy ktoś, za kogo chciałabyś oddać życie...
- Zdradza Cię jak najpodlejsza szmata? - Lucy dobrze znała moją historię i wiedziała, jak jest mi ciężko. W końcu od czterech miesięcy byłyśmy razem w celi . Mimo dobrych układów z resztą dziewczyn ruda rozumiała mnie najlepiej. Po tym, jak dowiedziała się, że zdradził ją mąż, zadźgała go jego własnym szwajcarskim scyzorykiem.
W sumie... Należało mu się, nie przeczę...
Przytuliłam się do niej i rozpłakałam jak dziecko. Smutne... być tak... Okłamaną? Oszukaną? Zdradzoną?
A może wszystko w jednym?
Człowiek tak bardzo chce dobrze, a i tak ląduje w bagnie.
- Lucy... - Wychlipałam, pociągając co chwilę nosem - Kiedy wychodzisz? - Ruda wydawała się lekko zaskoczona pytaniem.
- Nie wiem... - Spuściła wzrok, gładząc mnie lekko po plecach - Nie pamiętam... Nie chcę wiedzieć... Bo wiesz... Jeśli się na coś bardzo czeka... To wydaje nam się, że czekamy jeszcze dłużej - Odkleiła się ode mnie, i odgarnęła mi włosy z twarzy, uśmiechając się przez szklące się łzami oczy.
To śmieszne, że w więzieniu znalazłam kogoś bliższego, niż poza nim. Podobne przeżycia chyba jednak łączą ludzi...

6 komentarzy:

  1. Wow
    Fajnie się rozpoczyna, czekam na więcej :3
    Od strony technicznej kilka błędów interpunkcji i składni, ale poza tym jest zarąbiście :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błędy już zniknęły, dzięki mojemu wspaniałemu edytorowi ^^
      Ale tak to jest, gdy wena przychodzi w środku nocy ;)

      Usuń
  2. Dla zaczynającej na zachętę , fajny blog :) !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero początek :)
      Zachęcam do wyczekiwania kolejnych postów ;)

      Usuń
  3. Zaczyna się ciekawie, dość szybka akcja, nie próżnujesz dziewczyno. I coś czuję w oprawie rękę mojego edytora. Czekam na dalszy ciąg :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytor się sprawia bardzo dobrze, więc lekko go "pożyczyłam" :)
      Dziękuję za miłe słowa, ciąg dalszy niedługo się pojawi ^^

      Usuń